Marketing boży nigdy specjalnie mnie nie przyciągał. Powiem więcej, traktowałem go jak wszystkie inne rodzaje marketingu i oferty produktów sprzedawane na rynku, lekko z boku.
Wszystko się zmieniło gdy musiłem wybierać czy przetrwam doczesność w dostatku pracując w jednej z korporacji religijnych czy raczej dołączę do siedzących i żebrujących o kawałek czegoś do zjedzenia.
Zawsze mnie zastanawiało co autor miał na myśli. To pytanie będzie mi towarzyszyło przez czas gdy bedę pisał tego blogaska.
Jeśli masz ochotę też zastanów się ze mną co autor miał na myśli.
